Brak zdolności kredytowej - co dalej?

Kupowanie na kredyt to z pewnością jeden z najpopularniejszych sposobów na nabywanie nowych dóbr, czy zaspokajanie potrzeb materialnych, z jakich korzystają współcześni ludzie. Od decyzji banku, a może bardziej szczegółowo - od wyliczeń programu komputerowego oraz nastawienia analityka finansowego zależy to, czy ktoś spełni swoje wielkie marzenie o budowie domu albo zakupie mieszkania. Z jednej strony to odrobinę smutne, z drugiej - zupełnie normalne. Udzielenie kredytu hipotecznego na bardzo dużą kwotę to przecież dla banku spore ryzyko. Kredytobiorca musi być stabilnym partnerem, który dobrze rokuje na przyszłość pod kątem wypłacalności. Z uwagi na ogromny krach finansowy i tak zwany kryzys gospodarczy, który miał miejsce w Stanach Zjednoczonych 10 lat temu, dzisiaj przyznawanie kredytów hipotecznych obostrzone jest znacznie większymi wymaganiami. Jedno z nich to chociażby posiadanie 20% wkładu własnego. O wiele trudniej też o zdolność kredytową na naprawdę wysoką kwotę. Wszystko to skutkuje tym, że czasami dosłownie trzeba obejść się smakiem, a nowy dom czy mieszkanie pozostają w sferze marzeń. Brak zdolności kredytowej bywa naprawdę dołującą wiadomością.

Brak zdolności kredytowej

Informacja o braku zdolności kredytowej może na chwilę załamać. Gdy w głowie od dłuższego czasu ma się wizję nowego domu, mieszkania czy apartamentu, niemożność zaciągnięcia kredytu może być postrzegana jako naprawdę spora tragedia. Warto spojrzeć jednak na tę sytuację odrobinę inaczej. Decyzja banku nie jest przecież nieodwołalna. Uświadamiając sobie to, można wdrożyć plan naprawczy i powalczyć odrobinę o swoją reputację w oczach banku. Pracując nad własną zdolnością kredytową, w przeciągu kilku miesięcy można otrzymać pozytywną decyzję. Z takim nastawieniem marzenie o budowie domu przy zakupie nowej nieruchomości naprawdę nie musi być odłożone w czasie w nieskończoność. Od czego zatem zacząć? Możliwości jest kilka. Poniżej kilka z nich.

Nowa praca i wyższe dochody

Jeden ze sposobów na poprawę swojej wiarygodności finansowej w oczach analityków to zwiększenie zarobków. We współczesnym świecie jest na to naprawdę sporo możliwości. Nawet jeżeli pracuje się na etat, można dodatkowo zarabiać, wykonując różnego rodzaju zlecenia. Trzeba pamiętać tylko o jednej dosyć istotnej kwestii - aby praca na zlecenie rzeczywiście poprawiła zdolność kredytową, musi być to stałym dodatkowym źródłem funduszy. Najlepiej wykonywać zlecenia dla jednego pracodawcy przez co najmniej pół roku. To właśnie wtedy analitycy finansowi włączają kwoty uzyskiwane w ten sposób do swoich wyliczeń. Podobnie rzecz się ma z umową o dzieło. Czasami wystarczy w każdym miesiącu dorobić tylko kilkaset złotych, aby znacząco poprawić swoją zdolność kredytową. Jeżeli o kredyt stara się para, te kilkaset złotych z każdej ze stron, może dać naprawdę świetny rezultat. Jednym słowem bycie pracowitym popłaca. Dodatkowe pieniądze przydadzą się też na odbieranie kwoty niezbędnej do uiszczenia opłat związanych z zaciągnięciem kredytu. To między innymi prowizja, ubezpieczenie kredytu oraz ubezpieczenie mieszkania. Spoko kosztuje też sam notariusz, a w przypadku kupowania nieruchomości z rynku wtórnego - podatek od wzbogacenia się.

Mniejsza konsumpcja

Dodatkowa praca i po prostu większe zarobki to bez wątpienia niezawodny sposób na poprawę zdolności kredytowej. Jeżeli w tym obszarze brakuje jednak możliwości, jest jeszcze jedna droga - mniejsza konsumpcja i po prostu niższe stałe koszty życia. Wydając mniej, kupując mniej na przykład na raty lub z kartą kredytową, można zdecydowanie lepiej wypaść w oczach banku. Koszty życia są wyliczane przez analityków zgodnie z pewnym algorytmem. Każdy z banków ma swoje własne sposoby. Nieoficjalnie mówi się o tym, że teoretycznie koszty utrzymania każdego dodatkowego członka rodziny to około 500 zł. Dlatego też w przypadku posiadania większej liczby dzieci, trudniej o wyższą zdolność kredytową. W jaki sposób mniej wydawać na życie, aby poprawić zdolność? Bardzo dobrym pomysłem jest między innymi zrezygnowanie z wysokiego abonamentu telefonii komórkowej na rzecz niższego abonamentu lub telefonu na kartę. Jeżeli zmiana ta będzie dotyczyła dwóch lub trzech osób w rodzinie, znacząco poprawi to wyliczenia zdolności kredytowej. Dodatkowo można też zrezygnować na przykład z drogiego internetu, kablówki, oraz innych stałych abonamentów. W skali miesiąca takie wydatki czasami pochłaniają nawet kilkaset złotych. Pracownicy banku szczegółowo analizują właśnie te wydatki, które są stałe i powtarzalne. Mogą one fatalnie wpłynąć na zdolność kredytową. Kolejna wskazówka dotyczy zamknięcia linii kredytowych w różnych bankach, czyli inaczej zrezygnowania z kart. Można zostawić jedną kartę kredytową w rodzinie, pozostałe najlepiej spłacić i po prostu rozwiązać umowę z bankiem. Limit dostępny na karcie jest bowiem liczony przy analizowaniu zdolności. Im więcej kart, tym tak naprawdę niższa zdolność. Którą z kart kredytowych najlepiej zatrzymać? Warto wybrać kartę wyemitowaną przez bank, w którym staramy się o kredyt hipoteczny. Regularne spłacanie zadłużenie to

dobry sygnał, świadczący o wiarygodności finansowej oraz rzetelności klienta. Właśnie w ten sposób buduje się pozytywna historia kredytowa, która przy staraniu się o kredyt hipoteczny ma bardzo duże znaczenie. Nie wszyscy wiedzą o tym, że brak takiej historii może być minusowym punktem podczas starania się o kredyt. Jednym słowem czasami warto od czasu do czasu kupić coś na raty, jeszcze przed ubieganiem się o kredyt hipoteczny, aby analitycy banku mogli przekonać się o wypłacalności klienta i jego poważnym podejściu do zadłużenia.

Regularne spłacanie zadłużeń

Tak jak wspominano już powyżej, wiarygodność w oczach banku buduje się poprzez regularne wpłacanie wszelkich zobowiązań finansowych, również względem innych podmiotów. Kupowanie na raty może być zatem świetnym sposobem na zaprezentowanie swojego odpowiedzialnego nastawienia do pożyczek i kredytów. Niestety z tymi ratami nie można też przesadzać w drugą stronę. W momencie ubiegania się o kredyt hipoteczny, gdy nasza zdolność kredytowa tak naprawdę wisi na włosku, każdy, nawet najmniejszy kredyt może być tak zwanym gwoździem do trumny. Zadłużenia za sprzęt AGD czy RTV warto zatem wyzerować przed złożeniem wniosku o kredyt. Wiele banków oczekuje wykazania wydruków z rozliczenia konta z ostatnich trzech miesięcy. Jeżeli w historii z tego okresu nie będą pojawiały się regularne przelewy do innych banków, pozytywnie przełoży się to na zdolność kredytową. Im mniej rat do płacenia w momencie starania się o kredyt, tym lepiej. Lepiej zatem zrezygnować na przykład z planów wzięcia samochodu w leasing, wykupienia wakacji na raty, kupowania mebli czy innych elementów wyposażenia domu w takim systemie. Poprawa swoje zdolności kredytowej to proces. Nie uda się tego zrobić w tydzień czy dwa, ale jest to już jak najbardziej realne w perspektywie pół roku. Negatywna decyzja kredytowa może być bodźcem do przyjrzenia się swoim finansom i do wdrożenia działań, dzięki którym w domowym budżecie będzie więcej pieniędzy. A na koniec jeszcze jedna podpowiedź - jeśli czas nagli i pół roku to zbyt długo, wniosek o kredyt hipoteczny można złożyć w banku, który ocenia wiarygodność kredytową klientów w mniej restrykcyjny sposób.